Ostatni nocleg wyprawy spróbowaliśmy spędzić na dworcu. Hotel dworcowy przyjął nas z radością oferując bardzo korzystne stawki. Rezerwacja do godz. 4 rano w niedzielę (z obietnicą niedokwaterowywania nikogo do 4-osobowego pokoju). Pokój był elegancki, taka również toaleta, z prysznicem z biczami wodnymi. Zegar w pokoju wskazywał czas moskiewski (+4 dla Krasnojarska).
Postanowiliśmy resztę dnia spędzić na tramwajach. Pojechaliśmy autobusem 1 na drugą stronę Jeniseju. Autobus MARZ, taki sam jak dwa lata temu, najpierw przebijał się przez krasnojarskie megakorki, po czym po przejeździe przez most złapał gumę. Akurat tutaj wysiadaliśmy, choć jak się okazało pasażerowie, którzy zamierzali jechać dalej otrzymali zwrot za bilety.
Przed tramwajem zaszliśmy do znanej z poprzedniej wizyty knajpy z kelnerem i obowiązkową szatnią (bliżej niezidentyfikowana zapiekanka z breją w środku), po czym dość sprawnie przejechaliśmy całą sieć tramwajową robiąc niepoprawne ilości zdjęć. Kawałek przeszliśmy po torach pieszo, bo tramwaj skończył bieg przy zajezdni, a kolejne kursy robiły tak samo. Zabrała nas dopiero ekstrówka rozwożąca pracowników po pracy do domów.

Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna
wiza do Rosji. W Geoblogu
możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę
wizy do Rosji, oferujemy
najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.