Droga przez wielkie nic minęło szybko – gazela pruła 100 km/h. W zimnym Sajanogorsku na rozgrzewkę kawa i pierożek z kartoflami. Teraz pora dostać się do oddalonych o 20 km Czeriomuszek, zagubionego w Sajanach miasteczka energetyków. Z enigmatycznego rozkładu jazdy autobusów wynikało, że linia 2 przed chwilą pojechała i teraz będzie mieć jedyną w ciągu dnia przerwę godzinną. Tubylcy uświadomili nas, że rozkład nie dotyczy tego przystanku i zasugerowali jazdę prywatnym busem. Wkrótce nadjechał mały hyundai i za 35 rb zabrał nas w żądanym kierunku. Kręta droga górską doliną była pokazem rajdowych umiejętności kierowcy, którego nazwaliśmy Kubicą Jeniseju. Mały busik prawie piszczał na zakrętach. W Czeriomuszkach zauważyliśmy tory tramwajowe i ludzi czekających na przystanku. Wszystko wskazywało więc na to, że tym razem się uda.
Czeriomuszki to tramwaj-legenda. W zagubionej w Sajanach dolinie Jeniseju wybudowano w latach 80. największą w ZSRR zaporę i hydroelektrownię. Aby zapewnić transport jej pracownikom w miejscu dawnej bocznicy kolejowej zorganizowano linię tramwajową ze ślepymi końcówkami i zamówiono specjalne dwukierunkowe wagony. Kilkukilometrowa linia – najmłodszy system w ZSRR – funkcjonuje do dzisiaj. Tramwaj kursuje mniej więcej co godzinę, oprócz niedziel i świąt. Przejazd jest dla wszystkich bezpłatny.
Stanęliśmy na przystanku tramwajowym. Zgodnie z pozyskanym zawczasu rozkładem tramwaj miał właśnie jechać od zapory. Próbowałem przegonić z przystanku gołębie, aby nie zepsuły kadru w momencie wjazdu tramwaju, ale wywołało to oburzenie czekającej z nami tubylczej pasażerki. W końcu poprzedzony szumem szyn zza krzaków wyłonił się tramwaj.
Pojechaliśmy na końcówkę przy osiedlu energetyków, po czym ruszyliśmy w drugą stronę. Przez nikogo nie zatrzymywani przejechaliśmy przez silnie strzeżoną bramę na teren elektrowni. Na wszelki wypadek po wyjściu z wagonu spytaliśmy strażników czy można porobić zdjęcia tramwaju tuż obok zapory. Ochrona stwierdziła, że nie ma kategorycznego zakazu robienia zdjęć, ale nie rekomendują takiej opcji i sugerują udanie się na leżącą poza terenem elektrowni ogólnodostępną platformę widokową. Nie chcąc narażać się na kolejne wizyty na komendach przystaliśmy na propozycję udając się tam i fotografując spotkany po drodze drugi wagon.
Na platformie widokowej porobiliśmy sobie serię pamiątkowych zdjęć z górami, zaporą i elektrownią, odwiedziliśmy kiosk z mało gustownymi i drogimi pamiątkami, sfotografowaliśmy jadący od zapory tramwaj i udaliśmy się z powrotem wzdłuż torów do centrum osady. Po drodze udało się sfotografować jeszcze wracające tramwaje. Plan został zrealizowany, wspaniałe fotki tramwaju w pięknych plenerach wykonane. Można wracać do Abakanu. Co ciekawe w Czeriomuszkach, w ciasnej dolinie Jeniseju było wyraźnie cieplej niż na chakaskich stepach w Abakanie i Sajanogorsku.
Wróciliśmy do Sajanogorska z Kubicą Jeniseju, a potem pustawą gazelą do Abakanu.

Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna
wiza do Rosji. W Geoblogu
możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę
wizy do Rosji, oferujemy
najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.