Opuszczamy pokój o 8:15. Pytamy czy można pozostawić nasze bagaże do godziny 11:00. Recepcjonistki zrozumiały, że chcemy je zostawić aż do wieczora i kategorycznie się sprzeciwiły twierdząc, że to nie było im przekazane przez kierowniczkę. W końcu jednak nieścisłości językowe zostały wyprostowane i udało się dojść do porozumienia. Zostawiliśmy bagaże w pokoju, kupiliśmy bilety do Bijska i poszliśmy na miasto zaliczyć brakującą siódemkę do pętli Kordon leżącej na uzdrowiskowych peryferiach.
Pociąg do odległego o 150 km Bijska składał się z lokomotywy i jednego wagonu. W przedziałach siedziały pojedyncze osoby, nasze miejsca były zajęte, a pozostałe przedziały pozamykane. Prowadnica udając zdziwienie wytłumaczyła, że dostępnych jest tyle miejsc ile sprzedali biletów, ale zażartowała, że za czekoladę może nam otworzyć dodatkowy przedział. Tak się składało, że Ksiądz kupił sobie czekoladę, więc mocno zdziwionej kobiecie ją wręczyliśmy, dzięki czemu mieliśmy spokój przez całą drogę.
Po 3,5 godzinach wysiedliśmy w Bijsku na lśniącym czystością dworcu. W Rosji w przeciwieństwie do Polski dworzec kolejowy jest zawsze jednym z najlepiej utrzymanych obiektów w mieście, nawet jak tu w Bijsku odjeżdżają z niego trzy pociągi dziennie.
Patrząc na mapę Bijsk jest jednym z rosyjskich końców świata. Dalej na południe piętrzą się dzikie góry Ałtaju, a za nimi już Chiny, Mongolia i Kazachstan. Ze swoimi kombinatami chemicznymi i militarnymi Bijsk jest zatem ostatnim punktem rosyjskiej cywilizacji w Zachodniej Syberii.
Dzięki silnemu uprzemysłowieniu w Bijsku wybudowano kiedyś tramwaje. Zakłady przemysłowe mają się dobrze, więc i tramwaje nie narzekają na brak pasażerów, zwłaszcza, że niewiele ulic w mieście ma nawierzchnię zachęcającą do jazdy innym środkiem transportu. Podstawową rolą tramwajów jest przewóz pracowników fabryk zlokalizowanych na zachodzie miasta do osiedli mieszkaniowych w centrum i na wschodzie. Tramwaje – prawie same KTM-5 – kursują dość często, zwłaszcza w godzinach szczytu. Na przystankach wywieszone szczegółowe minutowe rozkłady jazdy, co jest dość istotne bowiem niektóre linie pojawiają się efemerycznie.
Pojechaliśmy tramwajem do pętli Oleumnyj Zawod. Konduktorka pytała się, dokąd jedziemy, aby nie zatrzymywać się na przystankach pośrednich. Stamtąd z powrotem linią 1, w której szybko zrobił się tłok – z fabryk wyszli robotnicy. Do drugiej pętli jechaliśmy przez cało miasto niemal godzinę. Potem jeszcze zaliczyliśmy linię przez most na drugi brzeg rzeki Bija.
Bagaże odebraliśmy tuż przed półgodzinną przerwą, która inteligentnie kończyła się 5 minut po odjeździe najważniejszego pociągu – Bijsk-Nowosybirsk, którym udaliśmy się w dalszy etap wyprawy.

Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna
wiza do Rosji. W Geoblogu
możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę
wizy do Rosji, oferujemy
najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.