O godzinie 5:40 czasu lokalnego wysiedliśmy z samolotu. Zagonili wszystkich do zdezelowanego liaza i podwieźli kilkadziesiąt metrów pod bramę, za którą kłębił się tłum oczekujących. Po przejściu za ogrodzenie byliśmy już w mieście. Jeszcze tylko weszliśmy do skromnego baraku po odbiór bagażu.
Tłum ludzi przed lotniskiem coraz bardziej topniał, w miarę jak robiło się jaśniej. W końcu zostaliśmy sami na przystanku autobusowym, bez pewności czy coś przyjedzie. Na rozkładzie jazdy linia 9 odjeżdżała o 6:10 i 6:40, a była właśnie 6:13. Taksówkarze próbowali nas przekonywać, że autobusy tu nie dojeżdżają, ale o 6:40 podjechał liaz na linii 60, którym pojechaliśmy w stronę dworca kolejowego.
Po oddaniu bagażu do przechowalni (stojąc w długiej kolejce) i wypiciu kawy w bufecie udaliśmy się w miasto celem eksploracji sieci tramwajowej.
Omsk, przez złośliwych tłumaczony jako Otdalionoje Miesto Ssyłki Katorżnikow, jest jednym z wielkich syberyjskich miast. Ulokowano tu wiele zakładów przemysłowych, zwłaszcza o znaczeniu militarnym i gwiezdnowojennym. Miasto liczy dziś ponad milion mieszkańców. Kiedyś nawet próbowano budować tu metro. Sieć tramwajowa w ostatnich latach mocno stopniała, niespecjalnie odnawia się tabor, utrzymując stare KTM-5. Trolejbusy mają się lepiej – jeżdżą głównymi ulicami i razem z autobusami stanowią trzon komunikacji. Dlatego też i odnowa taboru postępuje w miarę sensownie. Samo miasto nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Funkcjonalnie składa się z kilka dużych osiedli skupionych wokół poszczególnych kombinatów.
Po krótkiej nocy zwiedzanie Omska stało pod znakiem zasypiania w tramwajach. Samo miasto zgodnie z przewidywaniami niczym nie zachwycało, więc ciężko było walczyć z brakiem snu i zmianą czasu. Zaliczyliśmy całą sieć tramwajową, przejechaliśmy się autobusem i trolejbusem, porobiliśmy zdjęcia, m.in. przy tajnym więzieniu, na którym tabliczki groziły rozstrzelaniem za robienie zdjęć. W końcu trafiliśmy na posiłek w jadłodajni, po którym jeszcze próbowaliśmy aktywnie robić zdjęcia, ale kończyło się to drzemkami na kolejnych przystankach i w kolejnych trolejbusach. Trzeba więc było zrobić zakupy na drogę i udać się na dworzec jechać dalej, do Kraju Ałtajskiego.
Pociąg relacji Moskwa-Barnauł odjeżdżał z Omska o 17:45 (z Moskwy wyjechał w piątej wieczorem, tak jak my z Warszawy). Bilety mieliśmy na miejsca oddalone od siebie i w różnych wagonach, choć nie było to aż takim problemem, bowiem 16-godzinną podróż i tak planowaliśmy przeznaczyć raczej na uzupełnienie braków snu i regenerację sił po przekroczeniu pięciu stref czasowych. Zanim jednak poszło się spać spotkaliśmy się u Księdza wypić na dobranoc ciepłe piwo. Z ciekawostek – po pociągu chodzili handlarze sprzedający ciepłe szale, mimo że na zewnątrz było jeszcze lato.

Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna
wiza do Rosji. W Geoblogu
możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę
wizy do Rosji, oferujemy
najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.